Star Wars: The Old Republic - Dawno, dawno temu w odległej Republice... w PortalMMO.pl

Star Wars: The Old Republic - Dawno, dawno temu w odległej Republice...

Star Wars: The Old Republic - Dawno, dawno temu w odległej Republice...

W mojej recenzji Star Trek: Alien Domain wspomniałem coś o wadach pisania z perspektywy oddanego fana. Teraz jestem tu, zabierając się za Star Wars: the Old Republic. Ja, bezwzględny fanboj oryginalnej trylogii Georga Lucasa, hejter "Mrocznego Widma", ciskający w wolnych chwilach rzutkami w podobiznę Jar Jar Binksa. Czy jestem hipokrytą? Pozostawię to do oceny Wam, drodzy czytelnicy, zapewniwszy wpierw o jednym: nie pozwolę, by fascynacja i sentyment do świata Gwiezdnych Wojen pozbawiły mnie obiektywizmu gracza, tak jak nie pozwoliłem, by startrekowa ambiwalencja zaślepiła mnie na zalety poprzednio recenzowanego tytułu.

Subskrybenci Starej Republiki

O ograniczeniach związanych z wariantem free to play chciałem wspomnieć później, trudno jednak zignorować cios, jaki twórcy wymierzają nam już przy tworzeniu postaci. Nie mając wykupionej subskrypcji przy wielu dostępnych rasach możemy co najwyżej obejść się smakiem. Ten konkretny ekran jest dość przykrym widokiem, jeśli jednak zdecydujemy się go przełknąć i dać grze szansę, później jest już lepiej, gdyż nie jesteśmy notorycznie uświadamiani w przynależności do "rasy gorszego sortu". Ot, po prostu w niektórych sytuacjach ktoś ciśnie nam kłodę pod nogi. Czy wystarczy nam cierpliwości, by się na nią wspiąć i pójść dalej, czy też z niechęcią odbiegniemy w przeciwnym kierunku, zależy już od gracza.

Star Wars: The Old Republic

Ktoś mógłby skontrować powyższe argumentem, że np. z punktu widzenia mechaniki rasy nie mają aż tak dużego znaczenia (jak na przykład w konkurencyjnym WoWie), że ich główne zalety to smaczki płynące z klimatu i zagłębienia się w fabułę, jednakże... no właśnie. Takim argumentem udowodniłby tylko, że nie jest do końca świadom, na czym polega fenomen Starej Republiki.

Gwiezdne Wojny: Historie

Dziś w tytułach szumnie zaliczanych do gatunku RPG wielu twórców zdaje się zapominać, co ten skrót oznacza. Niezwykle przyjemnie jest poczuć ducha gatunku, zwłaszcza w pozycji zaliczanej do MMO, gdzie akcent pada zazwyczaj na coś innego. Fabularny wir wciągnął mnie już od pierwszych minut, szybko zacząłem utożsamiać się z bohaterem i wsiąknąłem w relacje z postaciami niezależnymi. Już w startowej lokacji postawiono przede mną istotne decyzje, przy których podejmowaniu mogłem poczuć ten charakterystyczny dla rolplejów dreszczyk.

Grając w Star Wars: the Old Republic to MMORPG czasem można odnieść wrażenie, że tak naprawdę bierzemy udział w singlowej kampanii, okazjonalnie wskakując w jakąś potyczkę w trybie multi, odwiedzając np. instancję za pośrednictwem klasycznego group findera. Nawet tam jednak nie mamy zbytniego poczucia oderwania się od odgrywania naszej postaci, gdyż na każdym kroku czekają nas wybory moralne wpływające na naszą "orientację" w duchowym świecie Mocy. Jednego razu jako "praworządny dobry" trafiłem do drużyny z pewną strażniczką jedi, której wybory były nieustannie kwestionowane zarówno przeze mnie, jak i trzeciego kompana (republikańskiego komandosa). Dysonanse na tym tle doprowadziły do ciekawych konsekwencji, zwłaszcza, że prawo do decyzji w kluczowych momentach instancji było przydzielane nam losowo. Dzięki temu mamy nieustanną świadomość toczącej się w całej galaktyce walki dobra ze złem i tym przyjemniejszy dreszczyk, że nasze drobne uczynki ciągle na nią wpływają.

Star Wars: The Old Republic

Naprawdę miło zauważyć, że twórcy wykorzystali fabularny potencjał uniwersum SW i połączyli go ze sprawdzonymi gameplayowymi rozwiązaniami z legendarnego KotORa i solidnego Mass Effecta. Historia wciąga od samego początku, dialogi są świetnie zrealizowane i sprawiają, że szybko wczuwamy się w interakcje między postaciami i wsiąkamy bez reszty w rolę, którą przyjdzie nam w tym olbrzymim świecie odegrać. Jedną z największych zalet staje się fakt, że zamiast nudnego levelowania mamy tu po prostu popychanie ciekawej fabuły do przodu, a zadania typu "Zabij 15 ludzi pustyni" wplecione są tak, że wykonujemy je po drodze i bez większego wysiłku.

O taką republikę walczyłem...

Świat gry jest ogromny i widowiskowy. Jest rajem dla każdego, kto kiedykolwiek (np. czytając teraz-już-niekanoniczne książkowe spin-offy) zastanawiał się, jak to może wyglądać na tych wszystkich innych planetach, które nigdy przedtem nie pojawiły się na filmach. Mniejsza zresztą o to – mainstreamowe lokacje również wyglądają świetnie. Wystarczy mi przywołać wspomnienie mojego pierwszego przybycia do bijącego serca Republiki, Coruscant, i wybrania się na przejażdżkę taksówką. Wow.

Star Wars: The Old Republic

Walka jest w porządku. Zacząłem klasycznie, czyli jako rycerz jedi i nic mnie nie zaskoczyło. Ot, standardowe pląsy z mieczem świetlnym, efekciarskie salta i ciosy. Przyjemnie wskakiwać w sam środek grupy wrogów i kłaść ich na glebę kilkoma cięciami z tym charakterystycznym dźwiękiem, którego nie da się pomylić z niczym innym. Dopracowane walki na miecze świetlne to jednak coś, czego można się było spodziewać, więc po kilku godzinach gry zdecydowałem się rozpocząć rozgrywkę inną postacią, by przy okazji sprawdzić, jak to wszystko wygląda z perspektywy "tych drugich". I tu czekało mnie zaskoczenie, gdyż nie spodziewałem się, że gra jako imperialny snajper wciągnie mnie znacznie bardziej, zarówno z punktu widzenia fabuły, jak i samej rozgrywki. Początkowa infiltracja planety Hutta jest niesamowicie klimatyczna, a krycie się za osłonami i wykańczanie wrogów precyzyjnymi strzałami (lub morderczymi seriami) dostarcza niemałej satysfakcji i dla mnie było w pewien sposób świeże po kilkugodzinnym bieganiu z mieczem.

Jak oceniam Star Wars: the Old Republic? Jak wspominałem we wstępie, staram się uniknąć staniowiska wybaczającego wszystko fanboja. Z jednej strony ciężko patrzeć na grę osadzoną w uniwersum Gwiezdnych Wojen odrzucając na bok jego charakterystyczne elementy, nie sposób bowiem zaprzeczyć, że ta gra nimi żyje i nic w tym złego. Z drugiej strony jednak ze względnie umiarkowanym obiektywizmem stwierdzam, że jest to tytuł na wiele sposobów inny od konkurencyjnych propozycji, na wielu polach wyjątkowy i poprzez to zdecydowanie wart zagrania. Gwarantuje, że wielu przypadnie on do gustu, nawet, jeśli do tej pory nie byli wielkimi fanami wydarzeń rozgrywających się dawno, dawno temu w odległej galaktyce.

Star Wars: the Old Republic znalazł się w naszym zestawieniu TOP 7 MMORPG.
Zobacz jaką wywalczył pozycję.

Star Wars: the Old Republic znalazł się w naszym zestawieniu TOP 7 WYMARZONYCH ERANIZACJI.
Zobacz jaką wywalczył pozycję.

Maciek Masłoń

Maciek Masłoń

Jego pierwszymi grami było Age of Empires II i Turok: Dinosaur Hunter. Ten drugi potrafił przestraszyć (zwłaszcza, gdy miało się 8 lat), dlatego podczas gry w tle często leciała płyta Abby. Kiedy Dark Soulsy za bardzo mu dokopią, rzuca pada, by zagrać ze znajomymi w planszową Neuroshimę lub Grę o Tron. W wolnym czasie lubi pogotować, a za jeden z najpiękniejszych widoków uważa łódź płynącą pod żaglami. Marzy o wydaniu własnej powieści.
 

  • Star Wars: The Old Republic

    Gatunek: MMORPG
    Tematyka: Science fiction
    Grafika: 3D
    Producent: BioWare Corporation
    Wydawca: Electronic Arts Inc.
    Platformy: Windows

    • 7.0
    • 0.0
    • 8.0
*/*/

Zobacz podobne więcej z tego działu

Star Wars: The Old Republic - drugi trailer
Star Wars: The Old Republic - gameplay
Star Wars: The Old Republic - drugi gameplay
Star Wars: The Old Republic - Mini Movie - Full HD [18 min]
STAR WARS: The Old Republic – Knights of the Fallen Empire – “Sacrifice” Trailer [Full HD]

Najchętniej grane

BEST GAME III
  • Sonda Star Wars: The Old Republ...
  • Głosuj na wady i zalety gry!
ZALETY 
WADY 
 NEWSY
najnowsze